Tai Tuivasa o polityce UFC: ‚Wygrani się cieszą, a przegrani mają przesrane’

Tai Tuivasa wyznaje, że zamierza powoli wspinać się po szczeblach rankingu UFC.

Występujący podczas jutrzejszej gali UFC 221, Tai Tuivasa nie był zaskoczony przebiegiem walki Francisa Ngannou ze Stipe Miocicem.

Australijski ciężki przyznał, że widział otaczającą Kameruńczyka sławę, spotęgowaną przez nokaut na Alistairze Overeemie, ale sam nie był przekonany, czy Ngannou jest gotowy na mistrza.

„W sumie spodziewałem się czegoś takiego” – powiedział Tuivasa z rozmowie z Damonem Martinem z MMAnytt. „Myślę, że Francis powinien był trenować przed tą walką trochę więcej zapasów.”

Obecnie wiele osób ma wobec Australijczyka spore oczekiwania: w swoim debiucie w UFC 25-latek znokautował Rashada Coultera latającym kolanem, a drugą walkę stoczy na głównej karcie numerowanej gali PPV.

Tuivasa zamierza uczyć się na cudzych błędach – nie ma zamiaru w tej chwili wyzywać do walki światowej czołówki. Jest świadomy, że aby być najlepszym, należy być cierpliwym.

„Czynię postępy. Nie znaczy to jednak, że teraz będę ścigał czołówkę” – wyznał Australijczyk. „Chcę tylko walczyć z najlepszymi, dostępnymi rywalami i za półtora roku, może dwa, zawalczę o pas, lub z czołową piątką.”

MMA jest brutalnym sportem. Nie chodzi tu tylko o samą walkę, ale fakt, że w jednej chwili możesz być na szczycie, a w drugiej na dnie. Idealnym tego przykładem jest właśnie Ngannou, który był faworytem w walce z mistrzem kategorii ciężkiej, a 25 minut później wiele osób stwierdziło, że Kameruńczyk jest zupełnie przereklamowany.

Tuivasa uważa, że koniec końców, że dla fanów i organizacji liczą się jedynie zwycięstwa.

„To okrutny sport” – powiedział Australijczyk. „Wygrani się cieszą, a przegrani mają przesrane. Skupię się więc na zwycięstwach. Presja mnie kształtuje i motywuje.”

Comments

comments

Własnez-Latest news

Odpowiedz