Michael Bisping opowiada historię, jak Carlos Condit znokautował żołnierza sił specjalnych [Wideo]

🎥 Michael Bisping podzielił się świetną historią, którą wiele lat temu przeżył z Carlosem Conditem 🎥

Można nie przepadać za stylem bycia Michaela Bispinga, jednak trudno przejść obojętnie obok opowiadanych przez niego historii.

Aby upamiętnić Carlosa Condita, który w ubiegłym tygodniu po dramatycznej walce przegrał 4 starcie z rzędu, Brytyjczyk postanowił przytoczyć historię, która wydarzyła się dziesięć lat temu.

W 2008 roku Bisping, Condit, Uriah Faber BJ Penn zostali wysłani przez UFC w odwiedziny do żołnierzy w Afganistanie i dzięki tej wyprawie Brytyjczyk został wielkim fanem Urodzonego Zabójcy.

„Robiliśmy całkiem fajne rzeczy, a jedną z nich było wyjście poza bazę, gdzie był rozstawiony mały obóz” – powiedział Bisping. „Mało ludzi, siły specjalne, sami twardziele. Grupa hardkorowych sił specjalnych, która rozstawiła sobie małą salę treningową.

Na tej sali był ring bokserski. Weszliśmy więc, pogadaliśmy sobie z nimi, coś się droczyliśmy i wtedy jeden z nich spytał, czy chcemy posparować. ‚Okej, możemy potrenować’. No to założyłem rękawice i pognębiłem go trochę kilkoma lekkimi jabami. Szczerze mówiąc, gość był spoko. Stoczyliśmy przyjacielski sparring, rzuciłem kilka jabów, bez żadnej spiny i to tyle, koniec.

Wtedy inny gość z sił specjalnych spytał Carlosa Condita, czy chce posparować, a Carlos Condit odpowiedział, że ‚jasne, bez problemu’. A tak w ogóle, to nazywają go ‚Urodzonym Zabójcą’, facet jest cholernie chłodny. Nigdy nawet nie podnosi głosu, jest spokojny.

Zakładają rękawice, a gość z jednostki specjalnych pyta: ‚jak mocno chcesz sparować?’. Carlos odpowiada: ‚uderzę cię tak mocno, jak ty uderzysz mnie’. Ta odpowiedź była w porządku, bo po prostu znaczyła: ‚jeśli chcesz się lać ostro skurwielu, to lecimy ostro, ale jeśli chcesz luźny i przyjacielski sparing, to taki dostaniesz. Twoja decyzja.’ Gość odpowiada, że chce się bić spokojnie, ale nagle z wystrzelił z całej siły. Trafił go z partyzanta, naprawdę kurewsko mocno. Carlos wylądował na deskach.

To był bardzo mocny strzał, ale Carlos wstał, potrząsnął głową, zebrał się do kupy i rzucił się na gościa.

Jab, prawa ręka, lewy head kick, BOOM! Wywala gościa z sił specjalnych przez liny, prosto na podłogę. Nieprzytomny, znokautowany na sztywno. 

Każdy na sali rozgląda się, jakby myśląc ‚jasna cholera!’. A ja powiedziałem na to ‚Carlos, nie jestem pewien, czy to było najlepsze wyjście’, ale to było uczciwe. Od kiedy tylko go zobaczyłem, wiedziałem, że jest groźnym skurwielem i świetnym gościem.”

Wideo z przytoczonego i nieco ubarwionego przez Bispinga sparingu można zobaczyć w linku u góry strony.

Carlos Conditz-Latest news
Ankieta
Sorry, there are no polls available at the moment.
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});
(adsbygoogle = window.adsbygoogle || []).push({});