Krzysztof Jotko - USA TODAY Sports/Marc DesRosiers

Krzysztof Jotko: ‚Zdecydowanie Rose Namajunas nie pasuje naszej Asi’

Najlepszy polski zawodnik kategorii średniej punktował walkę Joanny Jędrzejczyk z Rose Namajunas na korzyść tej drugiej.

Druga porażka Joanny Jędrzejczyk Rose Namajunas w bolesny sposób przypomniała polskim fanom, że nic nie trwa wiecznie.

Po pięciu rundach zaciętego i wyrównanego boju, sędziowie jednogłośnie – słusznie, choć w kontrowersyjnym stylu – wskazali na zwycięstwo Amerykanki.

Co prawda, gdzieniegdzie pojawiają się głosy, że Joanna tę walkę wygrała, lecz takiego zdania nie podziela Krzysztof Jotko, o czym powiedział podczas programu Puncher.

„Zdecydowanie Rose Namajunas nie pasuje naszej Asi i po prostu czasem tak się zdarza, że ktoś nam nie pasuje, nie pasuje nam jego styl walki” – powiedział Jotko. „Ile razy byśmy z nim nie walczyli, to zawsze przegramy i myślę, że to był problem.”

„Walka była dosyć wyrównana, można było ją wypunktować na jedną i na drugą stronę. Ale ta walka była o pas i moim zdaniem, żeby pokonać mistrza, trzeba go jednak pokonać zdecydowanie.”

Wrócę na zwycięskie tory

Jeszcze w ubiegłym roku Jotko cieszył się serią pięciu zwycięstw, lecz w maju Polak 2017 uległ Davidowi Branchowi, a we wrześniu Uriahowi Hallowi.

Szansę na powrót do zwycięstw Jotko otrzyma w najbliższą sobotę, gdy zmierzy się z Bradem Tavaresem.

„Nigdy nie wybierałem sobie przeciwników. Takiego rywala dostałem w tej walce i oczywiście, on jest bardzo dobrym przeciwnikiem, jest silny, bardzo mądrze walczy” – ocenił Jotko. „Ale ja widzę swoje szanse w tym pojedynku. Myślę, że mogę tę walkę wygrać i zrobię wszystko, by tak się stało.”

„Jan Błachowicz również miał słabości w swojej karierze. Dwa razy przegrywał i później wracał na zwycięskie tory. Ja zrobię to samo.”

W American Top Team czuję się bardzo dobrze

Zarówno Jotko, jak i Jędrzejczyk od jakiegoś czasu trenują w uznawanym za jeden z najlepszych klubów treningowych na świecie, American Top Team.

Biorąc jednak pod uwagę fakt, że oboje przegrali dwie ostatnie walki, wiele osób krytykuje przejście do ATT – według Krzysztofa bezpodstawnie.

„Czuję się tutaj bardzo dobrze” – wyznał Jotko. „Mam to, czego zawsze mi brakowało, czyli sztab treningowy. Mówię o trenerach i sparringpartenrach. Nie jest tak, jak miałem w przeszłości, że budziłem się rano i dzwoniłem po ludziach, dzwoniłem po trenerów i swój cały plan na dzień umawiałem rano.”

„Po prostu idę do klubu i już mam cały plan rozpisany. Wiem, co robię w poniedziałek, wiem, co robię na koniec tygodnia. Potrzebuję czegoś takiego, że mam wszystko poustawiane i muszę się martwić, co będę robił jutro i pojutrze. Dla mnie jest super i cieszę się, że tutaj jestem.”

Krzysztof Jotkoz-Latest news