Eddie Alvarez - MMAnytt/Vince Cachero

Eddie Alvarez: ‚Gdyby to zależało ode mnie, firma działałaby inaczej’

Eddie Alvarez nie jest szczególnie zadowolony z sytuacji panującej w kategorii lekkiej UFC.

W kategorii lekkiej nigdy nie brakowało kandydatów do walki z mistrzem, a gdy Kevin Lee zdemolował Edsona Barbozę, objawił się jako kolejny pretendent.

Mimo, że pod względem sportowym kilku zawodników zasłużyło na walkę z Khabibem Nurmagomedovem, to wiele osób podejrzewa, że podczas pierwszej obrony tytułu Dagestańczyk zmierzy się z byłym mistrzem, Conorem McGregorem.

Taka perspektywa nie podoba się Eddiemu Alvarezowi, który w trakcie rozmowy z dziennikarzami podczas gali UFC Fight Night 128 zdradził, że nie jest zachwycony polityką szefostwa.

„Gdyby to zależało ode mnie, firma działałaby inaczej” – powiedział z uśmiechem Alvarez. „Poważnie, nie zarabiałaby tylu pieniędzy. Nie chcielibyście, żebym to ja podejmował decyzje.”

„Czy powinien [walczyć z Conorem]? Kto wie. Czy zrobi to? O ile zechce, to prawdopodobnie tak.”

Alvarez od dawna twierdził, że uważa się za jedyną osobę zdolną, by zdetronizować Khabiba Nurmagomedova, lecz ma świadomość, że UFC to nie tylko sport, ale też biznes.

„Pozwolimy Khabibowi zarobić tę kasę” – powiedział Alvarez. „Zabawne; Khabib nie był mistrzem, a został nim po pokonaniu #11 w rankingu.”

„Mówił o papierowym mistrzu, fałszywym mistrzu, pytał o prawdziwego mistrza. Pokonałeś #11 i jesteś mistrzem – pomyśl o tym, pomódl się podczas Ramadanu.”

Mistrz Przemocy nie jest też przekonany o słuszności nagrodzenia Khabiba pasem za pokonanie Ala Iaquinty.

Przypomniał, że w trakcie swojej drogi ku złotu UFC mierzył się z czołówką dywizji – Donaldem CerroneGilbertem Melendezem czy Anthonym Pettisem.

„Kiedy ja biłem się o tytuł mistrza świata, dosłownie walczyłem z #5, #4, #3, #2 i potem #1” – powiedział Alvarez. „Walczyłem z mistrzem, który miał prawdziwy pas.”

„To prawdziwy mistrz, a ja będę czekał na swoją kolej, walcząc z najlepszymi. Pozwolę UFC wykonać swoją robotę i wybrać, kto będzie kolejny. Będę na nich wszystkich czekał.”

Eddie Alvarezz-Latest news