Kevin Lee & Edson Barboza - USA TODAY Sports/Bill Streicher

Analizy i typowanie UFC Fight Night 128: Barboza vs Lee

✅ Analizy, typowanie i ocena szans w pojedynkach Edsona Barbozy z Kevinem Lee oraz Frankiego Edgara z Cubem Swansonem ✅

Mimo, że gala UFC Fight 128 nie pozwoli określić ani mistrza, ani nawet pierwszego pretendenta, zdecydowanie warto zwrócić uwagę na kilka pojedynków.

W walce wieczoru zręczny tajbokser, Edson Barboza (MMA 19-5) zmierzy się z amerykańskim zapaśnikiem, Kevinem Lee (MMA 16-3) w pojedynku, który pozwoli jednemu z nich powrócić do rozgrywki o pas mistrzowski kategorii lekkiej.

Do akcji powróci także były mistrz 155 funtów, Frankie Edgar (MMA 22-6-1), który rozpocznie swój prawdopodobnie ostatni marsz po złoto dywizji piórkowej. Jego rywalem będzie pałąjący żądzą rewanżu za porażkę sprzed czterech lat Cub Swanson (MMA 25-8).

Czy wygadany Lee rzeczywiście jest tak mocny, jak to wszem i wobec ogłasza? Czy Edgar przybliży się do swojej wymarzonej walki o pas?

Zapraszam do lektury poniższych analiz.

#6 Kevin Lee vs #5 Edson Barboza – 155 lbs

Przez kilka lat Kevin Lee miał przypiętą łatkę jednowymiarowego grapplera. Czy jednak takie określenie nie jest dla Amerykanina krzywdzące?

Wyraźnie widać, że poczynania Lee nie są już tak chaotyczne, jak to niegdyś bywało. Motown Phenom potrafi całkiem nieźle wyczuć dystans i przy pomocy długich kończyn sięgać szczęki rywala. Często atakuje pojedynczym prawym prostym lub jego kombinacją z lewym sierpowym, jednak ręce Kevina są powolne i brak im luzu.

Znacznie lepiej jego wyglądają kopnięcia, które są szybkie i silne – Amerykanin najchętniej korzysta z middle kicków, choć raz na jakiś czas wystrzeli z niespodziewanym kopnięciem okrężnym na głowę. Podczas swojej ostatniej walki Lee zmieniał także pozycję na leworęczną, lecz nie odnosił wówczas większych sukcesów.

Amerykanin nie jest wybitnym technicznie zapaśnikiem, lecz jeśli uda mu się złapać rywala, zwykle finalizuje obalenie. Tym, co cechuje Kevina jest jego olbrzymia siła, która jest zarówno błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Każde uderzenie, jak i każdy chwyt zapaśniczy Lee wykonuje z pełną mocą, w związku z czym już kilka razy zawiodła go kondycja.

Gdy obali rywala, ponad kontrolę rywala przekłada zadanie mu obrażeń. W parterze próbuje przechodzić pozycje i potrafi zręcznie zająć plecy rywala – a stamtąd znajduje się już tylko o krok od zwycięstwa.

Po drugiej stronie oktagonu stanie brazylijski wirtuoz muay thai, Edson Barboza. Podopieczny Marka Henry’ego słynie jednak nie tylko z morderczych kopnięć, ale i ze świetnej obrony przed obaleniami.

Zapędy zapaśnicze rywali Barboza zwykle stopuje już w zarodku, niezwykle lekko poruszając się na nogach i nie pozwalając na uwięzienie się pod siatką. A nawet jeżeli zostanie złapany, ze wszystkich sił walczy o podchwyty.

Brazylijczyk jest wyjątkowo szybki i potrafi świetnie korzystać ze swoich atutów. W stójce terroryzuje rywali kopnięciami wszelakiej maści; najbardziej zabójcze są wyprowadzane z obu nóg low kicki, choć równie często Barboza korzysta z middle kicków. W jego arsenale znajdziemy także obrotówki – zarówno na głowę, jak i korpus – fronty i head kicki.

Również ręce Edsona są szybkie i celne – podopieczny Herny’ego potrafi zarówno kłuć rywali jabem, jak i wdawać się w skuteczne wymiany w półdystansie, celując w korpus i głowę. Nieźle pracuje też lewym sierpowym w kontrze, choć nie ulega wątpliwości, że nadal nieco gubi się pod ostrym naporem rywala.

Problem jednak w tym, że Lee nigdy nie wywierał na rywalach szczególnej presji. Jeżeli Amerykanin chce tę walkę wygrać, będzie musiał całkowicie zmienić swoją taktykę i modlić się, by udało mu się szybko obalić Barbozę. Nie będzie to jednak łatwe zadanie, bowiem Lee zwykle walczy w dosyć spokojnym tempie, od czasu do czasu przerywanym skokiem w nogi rywala.

Największą szansę na zwycięstwo Amerykanin będzie miał na początku walki, póki starczy mu sił na fizyczne stłamszenie i uduszenie rywala. Jeżeli jednak nie uda mu się obalić i poddać lub mocno rozbić Barbozy, myślę, że zostanie zdeklasowany w stójce. Z każdą rundą jego korpus i nogi będą coraz bardziej ociężałe, a przewaga Edsona w stójce coraz większa.

Trzeba jednak pamiętać, że w ostatniej walce Barboza został zdemolowany przez Khabiba Nurmagomedova i nie wiadomo, jak wielkie żniwo zebrała ta porażka. Przypuszczam, że Brazylijczyk lepszy już nie będzie, zaś 25-letni Lee jak najbardziej może ciągle się rozwijać.

Mimo wszystko, za Edsonem przemawia zbyt wiele atutów, bym nie widział go w roli faworyta. Piekielnie szybki striker z wybitną obroną przed obaleniami i lepszą kondycją na papierze wydaje się być koszmarem stylistycznym dla Motown Phenoma. Myślę, że Barboza będzie systematycznie rozbijał rywala szybkimi prostymi oraz kopnięciami na nogi, ostatecznie ubijając go w okolicach 3-4 rundy. Edson Barboza TKO

Edson Barboza 60 – 40 Kevin Lee

Edson Barboza – USA TODAY Sports/Jason Silva

#3 Frankie Edgar vs #4 Cub Swanson II – 145 lbs

Przez wiele lat Frankie był w stanie rywalizować na najwyższym poziomie, jednak w ostatnim występie został po raz pierwszy w karierze pokonany przed czasem. Najbliższa walka rozstrzygnie dalsze losy Amerykanina – to od niej zależeć będzie, czy Edgar  powróci do rozgrywki o najwyższe cele, czy jego kariera zostanie zatrzymana.

The Answer bardzo lekko porusza się na nogach, jest niezwykle ruchliwym i aktywnym zawodnikiem. Często ponawia dwa-trzy lewe proste, po których dokłada prawy + lewy; często atakuje też korpus rywali. W swoje kombinacje wplata niskie kopnięcia, a jego ruchy są wręcz podręcznikowo precyzyjne.

Niestety, widać po nim, że został nadgryziony zębem czasu – nie jest już ani tak szybki, ani dynamiczny, jak miało to miejsce kilka lat temu. Dodatkowo wojny z Grayem MaynardemJose Aldo czy nawet Jeremym Stephensem odcisnęły na Edgarze znaczące piętno.

Obalenia w wykonaniu Frankiego stoją na najwyższym poziomie i przypuszczam, że w tej walce nie będzie miał większych problemów z przeniesieniem walki do parteru. W arsenale zapaśniczym Amerykanina znajdziemy przede wszystkich obalenia za jedną lub dwie nogi, choć ochoczo korzysta także z haczeń czy rzutów. Frankie jest tzw chain wrestlerem, który gdy złapie chwyt, nie musi go wykończyć za wszelką cenę – z chęcią natomiast będzie przechodził z jednego obalenia do kolejnego, aż do skutku.

Jeżeli Edgar przeniesie walkę do parteru, Swanson znajdzie się w sporych tarapatach. Gdy zawodnicy zmierzyli się ze sobą w 2014 rok, Cub był zupełnie bezbronny z pleców i nie potrafił znaleźć odpowiedzi na agresywny grappling Frankiego.

Mimo, że obaj zawodnicy swoje najlepsze czasy mają już za sobą, to czas był dla Swansona łaskawszy. Cub wciąż jest dynamiczny, a swoje obszerne uderzenia wyprowadza z nieszablonowych kątów, mieszając w ten sposób w głowach rywali. Stosuje także różnego rodzaju prowokacje i kiwki, badając w ten sposób reakcję rywala.

Często korzysta z lewego sierpowego – zarówno w kontrze, jak i ataku. Zwykle ogranicza się do jednego lub dwóch uderzeń, choć gdy poczuje krew, podkręca tempo, kreatywnie łącząc ciosy na głowę i korpus. Istotnym elementem stójki Swansona są mocne low kicki i kopnięcia na głowę po przekroku.

Jeżeli czuje się rozluźniony, wyprowadza także obrotówki, choć nie sądzę, by z zapaśnikiem klasy Edgara było to możliwe. Mimo, że oparty na rzutach z judo grappling Swansona stoi na solidnym poziomie, to nie wierzę, by był w stanie postawić w tej płaszczyźnie opór Frankiemu.

Na pierwszy rzut oka można pomyśleć, że będzie to łatwy pojedynek dla Edgara. Problem jednak tkwi w tym, że The Answer został zaledwie siedem tygodni ubity przez Briana Ortegę, a przez ten czas nie miał prawa w pełni zregenerować się po nokaucie, ani tym bardziej ponownie osiągnąć szczytu formy.

Spodziewam się, że Frankie będzie aktywniejszy od swojego rywala w stójce i dosyć szybko pójdzie po sprowadzenie. Jeżeli uda mu się je zdobyć, ponownie stłamsi Swansona, choć z uwagi na regres Edgara nie spodziewam się aż takiej dominacji, jak podczas pierwszej walki.

Jeżeli jednak Cub da radę utrzymać walkę w stójce, to były mistrz cały czas będzie znajdował się w sporym niebezpieczeństwie. Przewaga aktywności nie ma większego znaczenia, gdy rywal jest w stanie naruszyć Cię mocniejszym ciosem.

Mimo wszystko, myślę, że Edgar da radę regularnie przenosić walkę do parteru i wygra decyzją, choć prędzej czy później serca fanów Frankiego zamrą, gdy ten zachwieje się po przyjęciu jakiejś bomby od Swansona. Frankie Edgar decyzja

Frankie Edgar 60 – 40 Cub Swanson

Frankie Edgar – USA TODAY Sports/Gary A. Vasquez

Własnez-Latest news